Zrobiłbyś to dziecku? Nie rób tego swojemu psu.

Zrobiłbyś to dziecku? Nie rób tego swojemu psu.



Ile razy wszedłeś do sklepu tylko po bułki, śmietanę lub butelkę gazowanego napoju, a utknąłeś przy półce z gazetami, lub postanowiłeś nagle zrobić też zakupy na obiad? Ja przynajmniej milion. Jeśli wejdziemy razem do sklepu i Ci się zawieruszę, to możesz być pewny, że znajdziesz mnie przy stoisku z książkami. W tym miejscu byłabym w stanie zapomnieć, że na parkingu w coraz bardziej rozgrzanym samochodzie został fotelik ze śpiącym dzieckiem, albo pies na przednim siedzeniu. I to szczególnie wtedy, gdy byłby to wyjątek. Nie mów, że Tobie by się to nie zdarzyło. W dzisiejszych czasach jesteśmy tak zabiegani i tyle mamy na głowie, że otwierając lodówkę nie pamiętamy po co do niej sięgamy, idąc do pokoju, nie wiemy co chcemy z niego zabrać. Nie ma tłumaczenia, że do sklepu wchodzę tylko NA CHWILĘ. Nigdy nie wiesz, czy ta chwila się nie przedłuży i jakie konsekwencje będą się za tym niosły.

Pamiętacie głośną historię, gdzie tata zapomniał zajechać do żłobka i dziecko spędziło kilka godzin w aucie, podczas gdy on był w pracy? Maleństwa nie udało się uratować. Jeden błąd. Samochód w kilkadziesiąt minut stał się trumną. Zapomnienie się kosztowało życie.

NIE BĄDŹ OBOJĘTNY – REAGUJ

Osobiście pozostałabym wdzięczna do końca życia komuś, kto wybiłby szybę ratując moje dziecko czy psa. Pozostawienie kogoś tak bezbronnego w samochodzie to głupota opiekuna, ale jeżeli jesteś świadkiem takiej sytuacji to już Twoja odpowiedzialność.

Po pierwsze, sprawdź w jakim stanie jest pies/dziecko. Jeżeli jeszcze może poczekać wezwij policję dzwoniąc pod 112 lub 997. Pamiętaj jednak, że liczą się sekundy. Przy temperaturze powyżej 30*C po 20 minutach w samochodzie jest już 50*C, po kolejnych 20 minutach wzrasta do 60*C. A w pełnym słońcu niebezpieczna jest już temperatura 20*C. Eksperyment vlogera Siema TV pokazał, że godzina dla dorosłego mężczyzny w rozgrzanym samochodzie, jest na prawdę męcząca - Zamknął się w samochodzie podczas upału na godzinę. Pamiętajcie, że małe dziecko wpadając w panikę i płacząc wyniszcza w takiej sytuacji swój organizm jeszcze bardziej. Psy nie pocą się, więc mogą się wentylować jedynie ziejąc.

Jeżeli sytuacja dzieje się np. pod marketem, możesz poprosić obsługę sklepu o zawołanie właściciela samochodu przez megafon. Jeśli nie możesz czekać na pomoc, poinformuj policję, że zamierzasz uratować życie psu/dziecku wybijając szybę, z powodu bezpośredniego zagrożenia utraty przez nie zdrowia lub życia. Tutaj znajdziemy film o tym jak bezpiecznie wybić szybę w aucie, w którym znajdują się poszkodowani: Wypadek, wybijanie szyb w pojeździe z uwięzionym poszkodowanym.

W wywiadzie z prawnikiem (Rozmowa z adwokatem Katarzyną Topczewskączytamy, że możemy to zrobić bez żadnych konsekwencji, ratujemy bowiem wartość wyższą niż szyba: życie. Mimo wszystko, aby uchronić się od potencjalnych konsekwencji, czy uznania nas za wandali, jeżeli tylko mamy taką możliwość nagrajmy zaistniałą sytuację i zbierzmy świadków, którzy będą mogli potwierdzić, że pies lub dziecko, wymagało natychmiastowej pomocy. 



Nie popełnia przestępstwa, kto działa w celu uchylenia bezpośredniego niebezpieczeństwa grożącego jakiemukolwiek dobru chronionemu prawem, jeżeli niebezpieczeństwa nie można inaczej uniknąć, a dobro poświęcone przedstawia wartość niższą od dobra ratowanego. Nie popełnia przestępstwa także ten, kto, ratując dobro chronione prawem w warunkach ww. określonych, poświęca dobro, które nie przedstawia wartości oczywiście wyższej od dobra ratowanego.W razie przekroczenia granic stanu wyższej konieczności, sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet odstąpić od jej wymierzenia. Nie stosuje się nadzwyczajnego złagodzenia kary, jeżeli sprawca poświęca dobro, które ma szczególny obowiązek chronić nawet z narażeniem się na niebezpieczeństwo osobiste. Art. 26 kodeksu karnego


Kto zniszczył lub uszkodził cudzą rzecz albo zabił lub zranił cudze zwierzę w celu odwrócenia od siebie lub od innych niebezpieczeństwa grożącego bezpośrednio od tej rzeczy lub zwierzęcia, ten nie jest odpowiedzialny za wynikłą stąd szkodę, jeżeli niebezpieczeństwa sam nie wywołał, a niebezpieczeństwu nie można było inaczej zapobiec i jeżeli ratowane dobro jest oczywiście ważniejsze aniżeli dobro naruszone.Art. 424 kodeksu cywilnego


A Ty?
Widzialeś zamkniętego psa lub dziecko w aucie? Co zrobiłeś?
Co zrobisz, jeżeli znajdziesz się w takiej sytuacji?


TO NASZ OSTATNI SPACER, czyli metody wychowawcze w ciąży

TO NASZ OSTATNI SPACER, czyli metody wychowawcze w ciąży


Są momenty kiedy przymykasz oko na wszystkie metody wychowawcze jakie podsunęła Ci znajoma behawiorystka i jesteś w stanie zrobić dla psa wszystko, byle tylko ruszył się z miejsca. Na przykład jak autobus odjeżdża za 15 minut, masz wizytę u lekarza za pół godziny i wstałaś specjalnie wcześniej żeby pies pospacerował dłużej. Albo jak tak Cię ścięło, że jak nie położysz się zaraz już to umrzesz temu psu na kostce pod blokiem. I to wcale nie alkohol. Mówisz więc swojemu upartemu psu różne dziwne rzeczy. Nadal nie reaguje, za to macie już zbiorowisko gapiów, ale właściwie jest Ci wszystko jedno, byle tylko kundel zaczął podążać w stronę domu.

Trochę ją sobie tak źle wychowaliśmy, a trochę to zasługa przeszłości na gigancie. Coraz częściej mam wrażenie, że nikt jej nie wyrzucił. Myślę, że po prostu znudzili jej się starzy i któregoś dnia sobie wyszła. A my jej odebraliśmy wolność, więc teraz się buntuje. Na początku kiedy nie chciała iść do domu skakała na nas, łapała za torbę, siatkę, smycz, cokolwiek co mieliśmy w ręce. Zobaczyła jednak, że za każdym razem odwracamy się wtedy i nie reagujemy, więc obrała inną taktykę. Od tamtej pory, gdy trasa spaceru nie idzie po jej myśli kładzie się na ziemi. Czasem pomagało kiedy udawałam, że idę tam gdzie chce, robiłam kółko w miejscu i mogłam udać się w wybranym kierunku. Teraz już nie ma tak łatwo.

Wyłożyła mi się najpierw przy placu zabaw. Według poradników, których pochłonęłam już kilkadziesiąt powinnam niewzruszenie oddalić się od niej i zaczekać aż zacznie mnie szukać. Gdybym się oddaliła, wcześniej odpinając smycz, szukałabym to ja jej. Więc najpierw przypięłam smycz do siatki placu i powolutku oddaliłam się za najbliższy blok. Policzyłam do dwudziestu. Wróciłam. Myślisz, że się ruszyła chociaż?

Po powrocie od lekarza wyszłyśmy znowu. Chociaż byłam bardzo zmęczona, szczególnie, że dwa autobusy z rzędu nie przyjechały. Kiedy jesteś sama w domu z psem, ciąża to nie wymówka. Nie ma przeproś. Miałam tylko nadzieję, że teraz wychodzimy na szybkie siku, ja wracam do łóżka, a jak już zregeneruje siły to wieczorem wyjdziemy na wybieg (albo Łukasz wyjdzie <3 ). Już, już zmierzałyśmy w stronę bloku, gdy podeszła do nas mała dziewczynka. Wytłumaczyłam z której strony podchodzi się do pieska, gdzie można go głaskać i jak ma na imię. Nuce spodobało się tak bardzo, że znowu postanowiła się położyć. Dziewczynka odeszła, ja zostałam z leżącym psem. Mówię "no chodź!" Zerwała się na nogi. Ja zdziwiona, ale ucieszona. Okej, idziemy! Okazało się, że za mną stał inny pies i już po chwili leżała znowu.

Niby to nic takiego, pewnie pomyślisz, że wystarczy pociągnąć za smycz, kazać jej wstać i wrócić do domu. Nasz pies jest po prostu cholernie inteligenty i z nią nie ma tak lekko. Wcześniej mało wychowawczo brałam ją pod pachę i stawiałam na nogi. Zazwyczaj wtedy już nie stawiała oporów. Teraz, ze względu na ciążę, nie mogę dźwigać, więc zostało mi tylko zapobieganie takiego zachowania, czyli rozglądam się za psem do którego chciałaby podejść i zwracam jej uwagę na siebie, zanim się położy. Dzisiaj nie zdążyłam. Już tak bardzo chciało mi się do domu, psu się bardzo chciało zostać. I co robić?

"Chodź to Ci coś dam". Oczywiście, że w takiej sytuacji akurat nie mam nic. Jak coś mam to raczej udaje mi się zapobiec takiemu zachowaniu. "Chodź, zobacz gdzie jest Jerzy". Na początku pomagało, teraz już wie, że oszukuję i wcale Jerzego nie ma tam gdzie mówię, że jest. "To jest nasz ostatni spacer, obiecuję". Obiecanki, cacanki. Przecież ani nie zostawię jej na środku osiedla, ani nie odwiozę pod bramę schroniska.

Mnie już bardzo mdli i ogólnie to bym sobie może znów zemdlała. Wtedy się ruszy? Albo chociaż ktoś ją za mnie przeciągnie pod dom, a ja się wreszcie będę mogła przespać. Nagle mam! Mama mia! Podnieść nie podniosę, ale przecież jak uszczypnę w tyłek to z pewnością wstanie! Uszczypnęłam.... więc mnie ugryzła. Lekko, bo lekko, ale wstała od razu. Nawet się na mnie nie spojrzała. Na trzy psy, które mijaliśmy też nie. Słowem się do niej nie odezwałam. Sama ogarnęła, że przegięła.
TOKSOPLAZMOZA - nie taki kot straszny jak go malują

TOKSOPLAZMOZA - nie taki kot straszny jak go malują




"Pozbądź się kotów! Oddaj psa! Zwierzęta przenoszą choroby! Nie boisz się?" - Ile razy usłyszałaś to będąc w ciąży lub ją planując? Na początku przyszłego roku nasza gromadka się powiększy. Z pewnością domyślacie się, że przy psie i dwóch kotach, na pomysł abyśmy je oddali wpadli niemal wszyscy, z którymi tą radosną nowiną się podzieliliśmy.


Zastanawiałam się długo w jaki sposób i kiedy o mojej ciąży napisać na blogu. Temat o toksoplazmozie wydał mi się strzałem w dziesiątkę, szczególnie, że Łukasz powiedział, kiedy wpadłam na pomysł takiego wpisu, że zamiast wdawać się w głupie dyskusje będziemy mogli podrzucić tylko link do mojego bloga.

CO DO TOKSOPLAZMOZY MA KOT I JAK JESZCZE MOŻEMY SIĘ ZARAZIĆ?

Toksoplazmozę przechodzi ponad 50% ludzi, z czego większość zupełnie nieświadomie, choroba ta przebiega bowiem bezobjawowo. Zdarza się, że przypomina grypę - podwyższona temperatura, ból głowy i powiększenie węzłów chłonnych. Nie niesie ze sobą zagrożenia dla kobiety, a raz przebyta uodparnia na zarażenie pasożytem Toxoplasma gondii na całe życie, podobnie jak ospa. Toksoplazmoza może być jednak niezwykle niebezpieczna dla dziecka noszonego w brzuchu. Szczególnie w pierwszych miesiącach ciąży.

Pasożyt Toxoplasma do rozwoju potrzebuje dwóch żywicieli:
  • pośredniego, może być nim człowiek, jak i wiele gatunków zwierząt
  • ostatecznego, którym są kotowate (w tym koty domowe). Pasożyt przechodzi pełen cykl rozwojowy wyłącznie u kotowatych, u których rozmnaża się płciowo.

Jak kot może zarazić się toksoplazmozą?
  • zjadając zakażonego nosiciela - mysz lub szczura
  • zjadając surowe zainfekowane mięso

Jak wygląda przebieg toksoplazmozy u kota?
  • Po 10 dniach po spożyciu zakażonego nosiciela, lub mięsa w przewodzie pokarmowym kota następuje produkcja oocyst, czyli jaj pasożyta.
  • Wydalanie oocyst wraz z kałem trwa do dwóch tygodni.
  • Oocysty osiągają inwazyjność dopiero po 72 godzinach.
  • Kot przechodzi toksoplazmozę tylko raz w życiu.

Czy można sprawdzić, że mój kot jest zakażony pasożytem toksoplazmozy?

Wynik z krwi kota odpowie nam jedynie na pytanie, czy nasz kot miał wcześniej kontakt z pasożytem toksoplazmozy. Aby przekonać się czy aktualnie choruje musimy zbadać jego kał na obecność oocyst pasożyta. Dla pewności możemy przeprowadzać badanie co 3-4 tygodnie do porodu dziecka. 

Jak możemy zarazić się toksoplazmozą?
  • jedząc surowe mięso, np. tatara, lub próbując czy dobrze doprawiliśmy mielone mięso na kotlety
  • jedząc niemyte warzywa i owoce, które mogły zostać zanieczyszczone przez zarażonego kota
  • nie zachowując czystości podczas czyszczenia kociej kuwety
  • przy skaleczeniu się podczas przygotowywania zakażonego mięsa
  • przez skaleczenie skóry pracując w ogrodzie, na zarażenie się tą drogą są szczególnie narażeni weterynarze, rzeźnicy lub pracownicy labolatorium
  • rzadko podczas transfuzji krwi

Kiedy ginekolog zapytał mnie o miejsce pracy, od razu usłyszałam, że grozi mi wysokie ryzyko zarażenia toksoplazmozą. To pięknie - pomyślałam - przecież muszę się przyznać do dwóch prywatnych kotów. Ku mojemu miłemu zaskoczeniu odpowiedział, że ciąża nie jest powodem do pozbywania się z mieszkania zwierząt. Trzeba tylko zachować ostrożność, unikać sprzątania kuwety lub robić to w rękawiczkach. Ważne jest również, aby była na bieżąco czyszczona i wyparzana gorącą wodą. Należy też zachować umiar w kontaktach z pupilem, ograniczyć przytulanie, nie całować kota, nie pozwalać mu spać ze sobą w łóżku, czy chodzić po blatach.


TOKSOPLAZMOZA W CIĄŻY

Choroba, która jest zupełnie nieszkodliwa, stanowi poważne zagrożenie kiedy dotyczy kobiet w ciąży. W czasie trwającego zakażenia matki może dojść do przeniknięcia przez łożysko aktywnego pasożyta toksoplazmozy do płodu.

Wraz z wiekiem ciążowym wzrasta ryzyko zarażenia, jednak szkoda jaką może wyżądzić maleje. Najbardziej narażone na konsekwencje choroby są kobiety we wczesnej ciąży. 

Objawy toksoplazmozy u dzieci, po zarażeniu we wczesnej ciąży:

  • wewnątrzmaciczny zgon płodu, rzadziej poronienie
  • zapalenie siatkówki i naczyniówki oka
  • zwapnienia śródmózgowe 
  • małogłowie lub wodogłowie
  • zaburzenia widzenia
  • niedosłuch
  • drgawki

Objawy toksoplazmozy u dzieci, po zarażeniu w zaawansowanej ciąży:

  • żółtaczka
  • powiększenie śledziony
  • powiększenie wątroby
  • zapalenie mózgu
  • zapalenie płuc

Obowiązkowe badania krwi w kierunku oznaczenia obecności pasożyta toksoplazmozy w trakcie ciąży, pozwalają ustalić czy nabyłyśmy odporność na tę chorobę, lub czy przechodzimy ją obecnie. Z niecierpliwością czekałam na wyniki, będąc święcie przekonana, że zarażenie mam już dawno ze sobą i z pewnością jestem na to paskudztwo uodporniona. Ku mojemu zdziwieniu przeciwciała IgG mam ujemne, co znaczy, że nigdy nie miałam kontaktu z pasożytem. A IgM ujemne oznacza, że w tym momencie również nie jestem zarażona. Badania za jakiś czas muszą zostać powtórzone, aby w razie infekcji natychmiast włączyć leczenie.


Myślę, że większym zagrożeniem dla maluszka jest stres na jaki narażona jest kobieta w ciąży, która przywiązana do swoich zwierząt, przez cały okres ciąży musi wysłuchiwać, że zagrażają one jej dziecku. Moje zwierzaki są niewychodzące, nie dostają surowego mięsa (już;)), a kuwetą od początku ciąży zajmuje się tylko i wyłącznie Łukasz, który pracuje w domu, więc sprząta na bieżąco. W ramach mojego bezpieczeństwa zrezygnowaliśmy też ze żwirku, który można spuszczać w toalecie, na rzecz tradycyjnych woreczków znoszonych do śmietnika na dół. Nie całuję kotów i nie śpią ze mną w łóżku, chociaż Zośka by chciała, bo od kiedy jestem w ciąży cały czas chce być blisko brzuszka. :) Nie są wpuszczane do kuchni, a wszystko co mogło zostać przez naszą nieuwagę przez nich polizane ląduje w śmietniku. 



Artykuły z których korzystałam podczas tworzenia wpisu i w których możecie doczytać więcej na ten temat:


Większe prawo mniejszych psów

Większe prawo mniejszych psów



          Kiedy prowadzi się na smyczy pogromcę małych piesków, radar na nieodpowiedzialnych właścicieli puszczających samopas swoje miniaturki zawsze ma się na automacie. Z daleka więc dostrzegłam małą białą kropkę sięgającą trochę ponad trawę. Daliśmy czas opiekunce, która znajdowała się kilka metrów od psa, na jego zabranie, jednak oprócz poklepania się po udzie nie ruszyła się z miejsca. Mały biały piesek widocznie wywąchał już wszystko co miał wywąchać, bo zaczął właśnie radośnie podążać w naszym kierunku. Kucnęłam więc między swoim psem, a tą puchatą kulką, żeby uniknąć tragedii. Wreszcie pani ruszyła! Krzycząc w stronę kulki: "Tylko się nie kładź! Tylko się nie kładź! Bo się pobrudzisz..."

          Co w zupełności odebrało mi ochotę na zwracanie uwagi i tłumaczenie, że gdyby ten pies podbiegł do naszego to wróciłby raczej bardzo ubrudzony. Jeżeliby wrócił. Czasem nie warto wdawać się w dyskusję. Widząc, że właścicielka chce zabrać swojego odwróciłam się już do Łukasza i Nuki. Małe białe podążyło jednak za mną. Czekającej dotąd ze stoickim spokojem Nuce puściły nerwy, kiedy ta półtorakilowa kulka zaczęła ujadać na nią z tak bliska. Z refleksem godnym superbohatera zlapałam ją za pysk. Ale co jak w końcu nie zdążę?

            Nie mam nic przeciwko małym pieskom, jak i nie mam nic do puszczania psów luzem, jeżeli tylko właściciel jest w stanie psa awaryjnie, w każdej sytuacji odwołać. My nie jesteśmy, dlatego Nuka chodzi na smyczy, a wolno biega jedynie na zamkniętym terenie. W imię zasady panującej na osiedlu "mój piesek może wszystko, bo jest mały" prawie wszystkie maltańczyki, yorki i inne mikruski mają pełną swobodę na spacerach. Gdyby jeszcze trzymały się z daleka, przymykałabym oko. Ale dlaczego to my, właściciele większych psów, mamy przystawać, obchodzić naokoło i szarpać się z własnymi psami, kiedy wystarczyłoby wziąć taką kulkę na smycz i wszyscy spacerowalibyśmy obok siebie bezpiecznie.


Copyright © 2014 Brakuje Żyrafy , Blogger