KTO (KOT) tu nam bałagani?

KTO (KOT) tu nam bałagani?



"Muszę Ci powiedzieć, że ostatnio się na Tobie zawiodłem." - rzucił z kuchni. Pobiegłam spytać jak to, dlaczego? "Kiedy napisałaś, że w kuchni był wypadek, pomyślałem, że zrobiłaś obiad i nie zdążyłaś posprzątać!" Śmiechłam. Rzeczywiście, wysłałam smsa o takiej treści. I rzeczywiście w kuchni zdarzył się wypadek. No i nie dość, że nie zdążyłam po tym wypadku posprzątać, to jak już się domyślacie, obiadu również zrobić nie zdążyłam. I chyba nikt się nie dziwi, co? Ja jestem z tych kobiet, które wolą nawet w największą wichurę, deszcz ze śniegiem i burzę z piorunami, wyjść zjeść na mieście, niż ugotować w domu. Choć, paradoksalnie, gotuję ponodobno najlepiej.
Wypadek był o 6:33. Wiem na pewno, bo trzydzieści pięć po szóstej wychodzę wybiegam na przystanek. Co już mnie tłumaczy, dlaczego nie posprzątałam. A więc, biegając między pokojem a łazienką wpadłam na moment do kuchni spakować do torby drugie śniadanie. Dokładnie w momencie, gdy otwierałam drzwi zobaczyłam spadający z parapetu talerz. Na talerzu była mąka. Za talerzem leciało 10 jajek (na szczęscie takich ze sklepu, te od babci się uchowały!). A na to wszystko spadł kot. Ułamek sekundy, ale wyobraźcie sobie jak wyglądała kuchnia. Sprawdziłam tylko czy nie ucierpiał żaden opuszek. Nie ucierpiał. Mogłam spokojnie wybiec z domu, a z mpka wystukać przepraszająco-wyjaśniającego smsa. Jak się okazało był mało wyjaśniający. Przepraszający w sumie też. On spodziewał się obiadu, więc rozumiem rozczarowanie po wejściu do kuchni. No ale, co to za pomysł z tym talerzem? Z mąką? W domu pełnym kotów? Serio?


Copyright © 2014 Brakuje Żyrafy , Blogger