14:20

Dzisiaj na luzie - spacery jak dawniej



Kiedy byłam młodsza i mieszkałam z rodzicami często zabierałam psy na dłuuugie, kilkugodzinne spacery po naszej miejscowości. Dziś ciesząc się z pierwszej od dłuższego czasu wolnej soboty, zaraz po wstaniu z łóżka  pomyślałam, że Nuce przyda się właśnie taki spacer. Nakarmiłam zwierzyniec, ogarnęłam siebie, zapakowałam wodę i smaczki i wyszłyśmy z Nuką na mpk (przepraszam - wybiegłyśmy).

Najpierw pojechałyśmy w odwiedziny do Lubelskiego Animalsa. Mają tam taaakie przecudne charciki. Mama chartów odeszła, gdy te miały zaledwie tydzień i maleństwa wymagały ręcznego wykarmienia Wykarmiłam butelką jednego kota i mogę sobie wyobrazić, jak wielki to wyczyn wychować w ten sposób dziewięć szczeniąt, także wielki ukłon w stronę Lubelskiego Animalsa zdecydowanie się należy! W tym momencie szczeniaki mają cztery tygodnie i już zaczynają rozrabiać.
Prosto z Animalsa ruszyłyśmy na spacer po Lublinie. Głównym celem była praca mojej mamy, której zrobiłam niespodziankę. Poza tym zamierzałam pojechać z mamą w odwiedziny do domu. Nie szłyśmy jednak wzdłuż głównych ulic, ale przez osiedla, nadrabiając drogi i spotykając innych psiarzy i nie psiarzy - którzy często zamieniali z nami kilka słów i tarmosili Nukowe ucha. Z tymi ludźmi to jest tak, że dzielą się na dwa rodzaje. Na widok Nuki albo biorą swoje psy/dzieci na ręce i omijają nas szerokim łukiem, albo próbują pogłaskać ją, często nawet bez uprzedzenia i pytania. Po drodze kupiłyśmy sobie śniadanko i usiadłyśmy na trawie nad rzeką. Znów czułam się jakbym miała 16 lat i wolny od szkoły weekend :) Różniło się jedynie to, że te kilka lat temu znajomi także dzielili ze mną wolne dni, a dziś niestety większość z nich pracowała (no albo była we Francji, pozdro Ulcia!).



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Brakuje Żyrafy , Blogger